Siedziałem za burkiem, piłem kawę i patrzyłem na
niezadowolonych uczniów. Wszyscy podpisywali karteczki. Uśmiechałem się do
nich, chociaż żaden z nich nie odwzajemniał mojego uśmiechu.
– Kartkówka jest za spóźnienie, a to pan się spóźnił. Tak
więc pan powinien pisać – buntowała się Weronika.
– Nika – zacząłem i wstałem od biurka. – Dzięki tobie
przypomnimy sobie najważniejsze dwie zasady. Radzę wam je zanotować.




