niedziela, 29 września 2013

Prolog - Krystian Grey

Dzień jak co dzień. Obudziłem się za późno by mieć czas zjeść śniadanie, a co dopiero je przygotować. Wszystkich nas niekiedy sięga myśl, że doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, i że przydałoby się drugie tyle by się ze wszystkim wyrobić. Różnica między mną, a tymi wszystkimi polegała na tym, że mnie ta myśl nie sięgała niekiedy, a była nieustająca, niczym mój cień – zawsze przy mnie. W pośpiechu spakowałem książki do męskiej torby, takiej która równie dobrze mogłaby służyć do przenoszenia laptopa. W jeszcze większym pośpiechu wypiłem kawę i ruszyłem do drzwi. Po ich zamknięciu sięgnęła mnie myśl, że czegoś zapomniałem. Jednak za cholerę nie potrafiłem sobie przypomnieć czego. Wsiadłem do samochodu i już miałem ruszać, gdy zorientowałem się, że nie mam jak wyjechać.

– Czekać aż ta paniusia z Yorkiem na łapskach przeparkuje, przestawi, czy też się przesunie tym swoim kabrio, czy iść na piechotę? – zapytałem sam siebie. Wysiadłem z czarnego audi, uznałem, że na piechotę będzie jednak o wiele szybciej.

Do klasy dotarłem piętnaście minut po ósmej. Wszedłem, wszyscy byli rozgadani. To takie typowe – gdy kota nie ma to myszy harcują.

– Ja tu jestem – powiedziałem cicho.

Rozejrzałem się po klasie i nic się nie zmieniło. Z wyjątkiem Błażeja, który się we mnie zaczął wpatrywać i Joanny, która podniosła głowę znad książki. Reszta dalej rozmawiała. Wciągnąłem powietrze do płuc, policzyłem do ośmiu i uderzyłem otwartą dłonią w zimny blat biurka. Tępy huk rozszedł się po całej klasie, dotarł do każdego zakamarka i wszyscy obecni skierowali swój wzrok w moją stronę. Kilkoro się nawet pofatygowało i odwróciła nie tylko głowy, ale i krzesła, by siedzieć przodem do tablicy, a nie do kolegi czy koleżanki z tylnej ławki.

– Dzień zły – powiedziałem miłym i uprzejmym tonem. Nie odpowiedzieli, bo pewnie nie wiedzieli co powiedzieć. „Dzień dobry” im pewnie nie pasowało jako odpowiedź na „dzień zły”.

– A kartkówki pan sprawdził? – dopytywała Milena. Uczennica, która do pilnych nie należała.

Cholerne kartkówki – zapaliła się czerwona lampka w mojej głowie. To było to czego dzisiaj rano zapomniałem zabrać. A przecież specjalne położyłem je na blacie w kuchni, by o nich pamiętać, w końcu robiąc śniadanie musiałbym na nie spojrzeć. Nagle mój żołądek się skurczył – a no tak, zapomniałem – nie miałem czasu zjeść dzisiaj śniadania.

– Sprawdziłem, ale wam nie oddam – powiedziałem do młodzieży, otwierając jednocześnie okno, by wpuścić do tego ciasnego pomieszczenia nieco tlenu.

– Niech pan nie oddaje, pogorszy mi ocenę, a to już koniec roku – mówił żywo gestykulując Tomek z ostatniej ławki trzeciego rzędu.

– Zamknij się, niech odda! – krzyknęła Milena.

– Jakie niech odda? – zapytałem się dziewczyny. – Na ty chyba nie jesteśmy, bynajmniej sobie nie przypominam. Zdejmij nogi z krzesła obok, proszę – dodałem, a gdy wykonała moją prośbę rzekłem typowe, sztuczne do bólu – dziękuję.

– No, ale niech pan odda – wykłócała się dalej.

– Oddam, ale nie dziś. Jutro na godzinie wychowawczej. Jednak ty powinnaś dostać jedynkę na szynach. – Mówiłem do uczennicy jednocześnie pisząc „lekcja” i „temat” na tablicy.

– To nie możliwe.

– A no tak, nie ma jedynki na szynach. W takim razie sama jedynka będzie – droczyłem się z nią dalej.

– Ale ja wszystko miałam napisane i wszystko dobrze – zbulwersowała się nastolatka.

– I wszystko słowo w słowo z Wikipedii.

– A co, zna pan Wikipedię na pamięć? – zapytała i z pełnym oburzeniem aż wstała na równe nogi.

– Ale usiądź, proszę, bo się żylaków na starość nabawisz.

Poczekałem aż tleniona blondynka, żująca gumę zajmie na powrót swoje miejsce. Postanowiłem nawet nie zwracać jej uwagi z powodu tego mielenia orbitki, bo… właściwie to już było ostatnie pięć tygodni, niech ma dziewczyna trochę frajdy na moich lekcjach.

– Odpowiadając na twoje pytanie. Nie, nie znam Wikipedii na pamięć, ale ty znasz. – Uniosłem kąciki swoich ust kierując uśmiech w jej kierunku. – Wstawiłem ci szóstkę, choć wiem, że ściągałaś i dzisiaj zapytana nie odpowiedziałabyś na ani jedno pytanie. Wstawię już ją nawet do dziennika i wymarzę zagrożenie.

– Dziękuje.

– Za co? Za to, że cię nie złapałem na gorącym? Nie dziękuj, ale wiedz, że to oszustwo jak każde inne i postępując tak w życiu daleko nie zajedziesz.

– Wystarczy mi jak wyjadę za skrzyżowanie zwane „już po szkole”. – Oczywiście pokazała cudzysłowie paluszkami obydwu dłoni.

– A ja z całego serca życzę ci przyjemniejszej drogi na „już po szkolę”, niż tej w szkole i na naszych lekcjach. – Także pokazałem te cudzysłowie. – Teraz jednak wyjmuj zeszyt i długopis, notuj, bo polecą jedynki i jednak spotkamy się za rok, a tego bym ani tobie, ani sobie nie życzył.

– Jaki temat? – zapytała Joanna kiedy zająłem miejsce przy biurku i wymazywałem zagrożenie jej wrogowi numer jeden, czyli Milenie.

– Powtórzenie podstaw do matury – odpowiedziałem. – Zajmiemy się epokami. Jakie epoki historyczne znacie, kto mi je rozrysuje na osi czasu, z datami włącznie? – zapytałem. – Widzę las rąk. Brak chętnych i dlaczego mnie to nie dziwi. Może więc Milena skorzysta z Wikipedii i ku uciesze nas wszystkich…

– Zawsze pan do mnie pije, chce mnie pan przelecieć czy co? – powiedziała, a ja w tym czasie nerwowo poruszyłem się na krześle i zamknąłem oczy na ułamek sekundy. Sądziłem, że gdy je otworzę, to sen się skończy, ale po otwarciu okazało się, że to wcale nie sen.

– Coś ty powiedziała? – zapytałem z niedowierzaniem.

– No ja przepraszam, ale taka jest prawda. Co lekcje pan coś do mnie ma. Od pierwszej klasy tak jest – rzekła skarżąco.

– Pocieszający okażę się zapewne dla ciebie fakt, że od września znajdę sobie nową ofiarę. A teraz panno, której wcale nie mam ochoty przelecieć skorzystaj z tego internetu co go masz w telefonie i zrób to o co prosiłem, reszta niech to przepisze, przerysuje, czy co tam jeszcze…

– Ja nie lubię pisać na tablicy – zawodziła jak zwykle.

– Chcesz bym za rok miał inną ofiarę, czy wolisz powtarzać klasę i nadal być moją ofiarą? – zapytałem poważnie, składając ręce na piersi i opierając się wygodnie.

– To jest szantaż – powiedziała, a towarzyszył temu przytup nóżki odzianej w obcasy.

– Ale za to jaki skuteczny. – Uśmiechnąłem się do niej triumfalnie kiedy mijała moje biurko by dostać się do tablicy.

Dziewczyna wyjęła z tylnej kieszeni obcisłych dżinsów jeden z nowszych modeli smartfona i wystukiwała coś na nim akrylowym, czy też żelowym paznokciem. Szczerze to nigdy tego nie odróżniałem. Przed chwyceniem kredy rzuciła jeszcze pełne nienawiści i poczucia niesprawiedliwości spojrzenie w moja stronę. Po raz kolejny się do niej uśmiechnąłem, tym razem delikatniej, szczerze, po prostu życzliwie. Odwracała się tyłem do mnie, przodem do tablicy, już miałem popodziwiać, zmierzyć ją od stóp do głów, gdy na biurku zaczął wibrować mój telefon. „Elena :*” – pojawiło się na wyświetlaczu.

– Muszę odebrać, przepraszam młodzieży na moment – rzekłem do kilkunastu uczniów. Właściwie to powinienem sprawdzić obecność. Postanowiłem zająć się tym po rozmowie. Wychodząc z klasy zamknąłem za sobą drzwi.

Pamiętaj!

Czytam = Komentuje

16 komentarzy:

  1. Fajny ten nauczyciel od historii gdyby wszyscy tacy byli...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się on wcale fajny nie wydaje, pewnie jakby mnie czegoś uczył to bym go nie polubiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie też się ie wydaje fajny i miał taki być. Taki trochę zadufany w sobie, niby żartowniś, ale... mnie by taki nauczyciel wkurzał, gdyby mnie uczył.

      Usuń
    2. Ja powiem tak, wszyscy nauczyciele którzy mnie nie uczą są fajni, więc tego Pana od historii zdecydowanie lubię. Mnie się on podoba :D

      Usuń
  3. Ale i Anastazję i Krystiana zrobiłaś póki co lepszych niż oryginał. Zwłaszcza Ana ,ona to jest niebo,z ziemia:) przynajmniej ma charakter nadany ,bo w oryginale to była taka pusta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy są lepsi od oryginału, uznajmy, że są po prostu inni - będę skromna. Niektóre cechy mają wspólne z bohaterami z książki, bo było to koniecznej. Jednak oryginał to erotyk bez fabuły, sam seks, zastanawianie się czy mogą, czy chcą... 600 stron na bogato, ale trochę jakby o niczym. Ja odniosłam takie wrażenie po przeczytaniu pierwszej części Greya, bo drugą dopiero czytam. Nie powiem, że książka jest zła, bo jest fajna, lekka, "szybka w czytaniu", ale liczyłam na coś lepszego, coś z mocą fabułą, która będzie trzymać się kupy.

      Usuń
    2. Precz ze skromnością, lepsi są od oryginału, koniec kropka. :D:D:D:D

      Usuń
  4. Takiego nauczyciela to chyba każdy by chciał. Zabieram się za dalsze czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. A więc Krystian jest nauczycielem historii, jak miło, pedagog. Domyślam się, że Ana spotka się z Panem nauczycielem w szkole, to może być bardzo interesujące spotkanie.
    Czy mi się podoba taki nauczyciel, jeszcze nie mam zdania, może jak dalej poczytam to będę mogła napisać. Wydaje się być taki wyluzowany, niby żartuje, ale do pewnego stopnia, szpilę i tak wsadzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako nauczyciel jest... dość interesujący. W sumie nie wiem jak bym się zachowała mając takiego w szkole. Ciężko mi na tą chwilę ocenić czy jest dobrym pedagogiem czy też nie, ale jak na moje to trochę zbyt swobodnie rozmawia z tą Mileną czy jak jej tam było. Ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze przyznam,że na początku uważałam,że Twój blog będzie oparty na książce czyli Grey dalej będzie bogatym, przystojnym snobem. Ale czytając ten prolog ciesze sie,że jest inaczej.
    Fajnie Ci to idzie już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam resztę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Milena... hehe bardzo barwna postac. zapada w pamieci;) Krystian zas... coz.. jeszcze nie wyrobilam sobie zdania;)

    www.czarnekrolestwo.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Co prawda, na początku trochę się przeraziłam, bo myślałam, że Krystian tez jest uczniem a ja jednak wole starszych bohaterów od bohaterek, ale na szczęście się myliłam. :D
    Spodziewałam się bogatego bogatego chamskiego bohatera mającego jakieś problemy z przeszłością, ale póki co na to się nie zapowiada. Ciesze sie również, że to nie jest dosłowna kopie książki, bo i takie ff czytałam, a szczerze mówiąc to nudne gdy wiemy co się wydarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oo... Nie wiedziałam że ten blog został otwarty, cieszę się bardzo, bo od dawna bylam ciekawa tej historii. :) Anastazja mi się podoba, ma bardzo mocny i fajnie zarysowany charakter, od razu przypadła mi do gustu. Krystian jest intrygujący, ale tak jak kilka osób uważa mnie również jako nauczyciel by denerwował, ale sam jego charakter wydaje się ciekawy. :) Milenka go fajnie prowokowala, rozumiem, że jest taką postacią jednorazowa, ale mam nadzieje, że Ana tez będzie się wdawała z profesorkiem w takie dyskusje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Krystian nauczycielem? To może być ciekawe. Milena,osóbka z charakterkiem ale przynajmniej jest barwną postacią. Czekam na to w jakich okolicznościach się poznają.

    OdpowiedzUsuń