niedziela, 29 września 2013

Rozdział 1.2 - Taka jedna nr 78

Tego dnia padłem ze zmęczenia, choć nic fizycznie wyczerpującego nie robiłem. To chyba przez umysł, myślenie. Często gdy mamy problemy, to czujemy się przez myślenie o nich bardziej wyczerpani niż gdybyśmy przebiegli nie jeden maraton. Ja miałem na swojej głowie wiele problemów, o bardzo dużych, wręcz nieprzyzwoitych rozmiarach. Sen wydawał się jedyną możliwością ucieczki, ale żadna ucieczka nie rozwiązuje problemów. Zmęczenie to taki chwilowy ruch obronny organizmu, ale każdy śniący kiedyś się zbudzi. Pytanie tylko czy z koszmarnego snu przeniesie się do codziennego, nudnego życia, czy z krainy snu wyrwie się tylko po to by zagościć w życiowym koszmarze?

Mnie obudził przerażający dźwięk. Długo nie mogłem zlokalizować skąd pochodzi. Może sąsiad używa wiertarki? Może to pilarka? Maszyna do cięcia paneli? Paznokcie drapiące po tablicy? Ustało. Kiedy na nowo zapadałem w głęboki sen koszmar dźwiękowy zaczął się od nowa. Tym razem otworzyłem oczy i dojrzałem jak świeci się wyświetlasz mojej Noki. Wibrowała na szklanej ławie, tuż przy moim uchu i to wywoływało ten potworny dźwięk, przez który nie mogłem spać. Przetarłem twarz, chcąc strącić z niej zmęczenie i wyczerpanie. Chwyciłem po komórkę i bez uprzedniego zerknięcia na to kto się dobija przyłożyłem ją do ucha i wcisnąłem zieloną słuchawkę.

– Krystian Grey. – Darowałem sobie „słucham”, „halo”, czy też inny banał, bo właściwie z moim dzisiejszym, podłym nastrojem stać mnie było jedynie na „czego”, a nie chciałem być nieuprzejmy.

– Mam do ciebie sprawę, stary. – No tak to mógł zacząć tylko Eliot. Tylko jaki „stary”, przecież to ja byłem ten młodszy.

– Czego ode mnie chcesz tym razem?

– Musisz pojechać za mnie do Wrocławia. Odebrać od pewnego prawnika dokumenty, oraz spotkać się z taką jedną…

– Z jaką jedną? Jakie dokumenty?

– Dokumenty firmowe, nic wielkiego. Ojciec mnie po nie wysyła.

– No dobrze, to sprawę dokumentów mamy zamkniętą, a co z tą jedną? – dopytywałem. Byłem już całkowicie rozbudzony.

– Umówiłem się z taką jedną…

– Ona ma jakieś imię, czy po raz piąty powiesz „taka jedna”? – zapytałem ze złością, bo ja lubiłem konkrety, a Eliot zachowywał się jak panienka. Panny mają to do siebie, że nie są konkretne, zresztą mężatki, wdowy i rozwódki także do pewnych i konkretnych nie należą.

– Nie chcę dziewczyny wystawić, bo przeze mnie nie umówiła się z innym tylko zarezerwowała całe trzy godziny. Nie chcesz się z nią przespać, to zrozumiem. Pójdź, pogadaj, powiesz mi czy ładna. Nic jej nie mów, że ty to nie ja. Jak będzie warta zachodu to sam się z nią skontaktuje i dogadam dłuższy układ. – Eliot mówił jak gdyby nigdy nic, tak olewająco, jakby chodziło o kolejny ważny, przegrany mesz Polaków w piłce nożnej.

– Mam iść na spotkanie z twoją kolejną dziwką? – zapytałem, nie ukrywając swojej złości.

– Ej, stary, zaraz z dziwką. Nie znasz panienki, to nie oceniaj. Nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora. Mnie wypadło coś innego, kompletnie zapomniałem, że dziś mam wywiad. Muszę go udzielić, to szansa dla wielu młodych… rozumiesz?

– Tak. To ostatnie co dla ciebie robię. Przez najbliższy rok o nic więcej mnie nie proś, bo nie jestem świętym Mikołajem i nie spełniam życzeń.

– Spoksik i tak wolę Śnieżynki – odparł z rozbawieniem.

Eliot mnie wkurzał, ale był moją rodziną, był moim przyjacielem, taką świecącą latarnią morską zawsze gdy w moim życiu panowała burza. Był światłem, które przyciągało, parzyło, ale przynajmniej nie zamarzało. Denerwował mnie jego styl bycia, wieczny luz, niedojrzałość, ale nie mogłem go za to winić. Właściwie mogłem, ale przez lata nauczyłem się go akceptować takim jakim jest. O tak… Eliot nie zmienił się nic, a nic na tle tych wszystkich minionych lat. Tylko rósł.

Siedząc w moim czarnym audi i słuchając utworu Selah Sue – This World, zastanawiałem się nad sensem tych wyśpiewanych słów. Niby banalne, ale jakże prawdziwe. Tylko gdzie znaleźć taką kobietę, która nie boi się spadać, nie boi się niebezpiecznego świata… świata skomplikowanego.

– Nie ma takiej, Krystianie – powiedziałem sam do siebie na głos. Byłem sam w samochodzie, to po co się miałem ograniczać.

Nagle sobie przypomniałem, że jednak ograniczenia są w życiu potrzebne, do tego by czuć się naprawdę wolnym. – Tego nauczył mnie mój skomplikowany, popaprany świat.

Utwór się zmienił, poleciało kilka słabych moim zdaniem piosenek, ale uważanych za hity ostatnich czasów. Teraz już miałem stuprocentową pewność, że to nie była moja płyta. Już to różowe opakowanie pirata dawało mi przeczucie, że zawartość nie należy do mnie, ale… cóż ciekawość nakazała mi ją włączyć, a teraz lenistwo powstrzymywało mnie przed zmianą nośnika na inny.

Zaparkowałem na strzeżonym, bo okolica wydawała się owiana złą sławą. Ruszyłem w stronę kancelarii radcy prawnego, do którego kazał mi zgłosić się Eliot. Już niemal w samym progu, gdy powiedziałem, że przysłał mnie Eliot Grey poczułem zmianę atmosfery. Sekretarka stała się przesadnie miła, radca przyjął mnie bez kolejki, a gdy byłem przy wyjściu otrzymałem od tej tlenionej blondynki – sekretarki, karteczkę.

– To mój numer telefonu, podaj bratu, proszę.

– Dobrze, ale Eliot nie jest… – Nie zdążyłem dokończyć.

– Podaj, proszę, niech się do mnie odezwie.

Zmierzając schodami w dół, a następnie ulicami w stronę parkingu pomyślałem – Boże, co za zdesperowana kobieta.

– Eliot, jak tak dalej pójdzie to co drugi kawaler będzie cię obwiniał o brak powodzenia. Zgarniasz najlepsze towary, robisz im nadzieję, a one czekają na to aż dorośniesz, nie dostrzegając innych kandydatów, którzy kręcą się wokół – powiedziałem sam do siebie wyjeżdżając z parkingu.

Teraz zmierzałem do „takiej jednej”, która właściwie nie wiedziałem jaka jest, ale miałem pewność, że nie jest jedna, jedyna, bo kobiet, które puszczały się za pieniądze było na pęczki. Jednak co komu po takiej? Nawet jeśli ma figurę pierwsza klasa, zgrabny biust, to nie ma w niej uczuć. Można wypić nawet litra do dna w pojedynkę, a nie odnajdzie się w takiej zdzirze serca. Po cholerę wiec go szukać? To nie tak, że ja chciałem uczucia, ale nawet namiętność, oddanie, zadowolenie w łóżku. Lubiłem gdy to wszystko działało w dwie strony, a prostytutki miały to do siebie, że się wyłączały. Nie sprawiało mi radości posuwanie lalki, która nie odczuwa, a dziwki, to właśnie takie lalki, które podczas tego gdy facet szczytuje myślą „wreszcie skończył, na co ja wydam te pieniądze, które mi zapłacił?”, zamiast „sprawiłam mu przyjemność”. Miałem przy sobie telefon Eliota. Zerknąłem na wyświetlacz, bateria padała.

– Ten… – Brakowało mi słów. – Nawet się nie pofatygował by naładować telefon.

Chwyciłem za najnowszy model BlackBerry i odnalazłem „taka jedna nr 78”. Zabawne, tylko Eliot był do tego zdolny. Nie znałem innego człowieka, który numerowałby swoje kochanki. Ciekawe po co to robił, przecież nigdy nie chwalił się swoimi podbojami. Zresztą, jakie to podboje, skoro za większość z nich zapłacił. Z tego co wiem był człowiekiem, który nie wchodził dwa razy do tej samej rzeki. Czyli nie uprawiał sexu dwa razy z tą samą kobietą.

Cześć. Jestem już niedaleko. Kupić ci coś po drodze?

Kliknąłem na „wyślij” i oczekiwałem, nadal prowadząc samochód i zmierzając w stronę tej nic niewartej szmaty.

Pamiętaj!

Czytam = Komentuje

12 komentarzy:

  1. Pewnie, gdyby nie to, że mi podobała się i Ana i Christian, byłabym zachwycona tym opowiadanie.
    Choć inaczej, jestem nim zachwycona tylko nie do końca pasuje mi to, że ma to być ff z tej książki. Wolę więc czytać to opowiadanie z myślą jakoby miało to być coś całkowicie innego.

    Przyznaje, że Twoi bohaterowie są wykreowani ciekawie, tyle, że mi podobali się też oryginalni Anastazja i Christian. Więc, jak już wspomniałam, nie będę brała zbytnio do siebie, że miałaś na celu stworzenie fanfiction, a będę oceniać je jak kolejne twoje autorskie opowiadanie :) Mam nadzieję, że będzie Ci to pasowa.
    Po prostu mam wrażenie, że łatwiej będzie mi obiektywnie oceni to w takiej formie.

    Twój Krystian i Ana są bardzo wyraziści, delikatnie rzecz biorąc. To chyba najbardziej cenię w twoich utworach. Jak na razie nie oceniam fabuły - bo było tego zbyt mało.

    Poza tym znalazłam sporo literówek i jakieś małe niedociągnięcia i błędy, nie wiem jednak czy mam je w razie czego (jeżeli będę na nie natrafiać) wymieniać w komentarzach. ; )

    Pozdrawiam serdecznie i życzę masę weny :)
    Kailaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, myśl o tym jak o czymś nowym, bo tylko imiona i klimat BDSM wzięłam z książki.

      O to właśnie mi chodzi, by ktoś wymieniał moje błędy, wypominał je, mówił gdzie dostrzega niedociągnięcia, bym mogła to kiedyś poprawić i zrobić niemal ideał.

      Co do literówek, to mam ostatnio coś z klawiaturą, ale bez problemu możesz wypunktowywać i te błędy.

      Usuń
    2. Jeszcze taka uwaga - w oryginalne była Anastasia, a nie Anastazja.

      Usuń
    3. Racja ;p celna uwaga :)

      Ps. jedna z tych literówek - Na samym końcu brakuje 'j' masz niewartej, a powinno by niewartej :)
      Reszty poszukam i wypisze już w następnej notce :)

      Usuń
    4. Już dokliknęłam to "j" ;)

      Usuń
  2. Ciekawe jak przebiegnie to spotkanie,bo on już od początku jest uprzedzony do niej.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak uprzedzony jest ,ale to pewnie się diametralnie zmieni za chwilę:) Mi się też podoba,że Eliot też jest bohaterem pierwszoplanowym,a przynajmniej narazie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę ci zdradzić, że się nie zmieni, a przynajmniej nie tak szybko. Poza tym on jedzie na spotkanie z Katarzyną póki co, bo to ona umówiła się z Eliotem... on jest w zastępstwie za Eliota... trochę się popętają wszyscy :)

      Usuń
  4. Posłodziłabym Ci ale co za dużo to niezdrowo. Jest to coś totalnie według mnie odmiennego od oryginału( przynajmniej na razie oprócz imion i powiązań rodzinnych i koleżeńskich). Eliot, a teraz Krystian w roli sponsora, coś nieprawdopodobnego hahaha już nie wspominając o rozsądnej Kate i Anastazji. Żeby nie przedłużać powiem tylko, że spędzę długi czas dzisiaj by czytać i czytać i czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal nie lapie dlaczego to Ana odpisala mu w Internecie? hmmm spotkanie zapowiada sie ciekawie choc mam cicha nadzieje ze jednak zamiast Kati pojawi sie na nim Ana;))

    www.czarnekrolestwo.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wrażenie, że w tym opowiadaniu Krystian jest bardziej wrażliwy czy uczuciowy niż w grey'u. Choć książka jakoś specjalnie mi się nie podobała przez to, ze jakoś się za szybko w sobie zakochiwali, i wszystko było przewidywalne to ja wole chyba jak Kaliaa czytać to jako opowiadanie a nie ff Greya, wtedy nie będzie mi sie tak porównywało wszystkiego do książki i lepiej się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam całą trylogię Greya i oprócz imion nie znajduje tu nic przeniesionego z tamtego erotyka... No może oprócz tego że w spotkanie z Greyem Ane wkopala Kate. Podoba mi się to. Wyjątkowo trafiają do mnie tacy bohaterowie.

    OdpowiedzUsuń