poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 3.3 - Psa nie, ale sukę już tak

Wróciłem na lekcje, w końcu co innego miałem zrobić? Targać ją siłą do klasy? Usiadłem na krześle, jednemu uczniowi z pierwszej ławki podałem płytę oraz klucz do szafki, w której schowany był telewizor.

– Włącz, dzieciaku – poleciłem małolatowi w dresach i bejsbolowej czapeczce. – Godło wisi, krzyż wisi, a ty…

– Już zdejmuje, zapomniałem – przerwał mi. – Dzwoni panu telefon.

Rozdział 3.2 - To tobie płacą od godziny

– Chodź – powiedziałem do drobnej brunetki.

– Może jeszcze do nogi, co? – zapyskowała. Rozejrzałem się po korytarzu, czy aby na pewno nikt tego nie usłyszał. Spojrzałem na panienkę Anastazje Steel. Akurat przewracała oczami, w końcu na mnie spojrzała, tupnęła nóżką i zaczęła maszerować przed siebie. W końcu jej krok przybrał na normalności. Uśmiechnąłem się krzywo. Zeszliśmy na dół wąskimi schodami, oczywiście musiała mnie wyprzedzić i się otrzeć o moje udo, gdyby tego nie zrobiła, to nie byłaby sobą.

Zamykam blog

Informacja dla wszystkich, myślę, że ważna szczególnie dla stałych czytelników. Wraz z pojawieniem się trzeciego rozdziału zaczęło robić się gorąco, a przynajmniej powinno. I myślę, że te dotychczasowe wrażenia wystarczą dla WSZYSTKICH, a reszta będzie dla NIELICZNYCH, dla tych STAŁYCH, dla KOMENTUJĄCYCH. 

To przykre co teraz napisze, bo gdzieś tam z pewnością pojawi się opinia, że pochłonął mnie materializm, ale ja gdy zaczynałam prowadzić ten blog, to sama nie wiedziałam, że tak się sprawy potoczą. Nigdy nie sądziłam, że treść umieszczona na tym akurat blogu będzie godna wydania, i to godna wydania w wersji papierowej. Jednak pewien pracownik jednego z wydawnictw, po przeczytaniu większej ilości niż wy (przeczytał te 3 rozdziały umieszczone na blogu + fragmenty wyrwane z kontekstu) uznał, że po zmianie imion, nadaniu tytułu i przede wszystkim korekcie niwelującej błędy i po podrasowaniu tekstu "to" może... ma wielkie szanse... przede wszystkim możliwość wydruku papierowego, przede wszystkim możliwość trafienia do znanych i popularnych księgarni. I ja jako autorka nie potrafię z tej możliwości zrezygnować na rzecz milczących, skrycie czytających czy tych leniwych. Jednocześnie wiem, że nie wypada zostawić z niczym tych komentujących, nie wypada, bo zbyt dużo już było niedotrzymanych obietnic z mojej strony... może nie tyle niedotrzymanych obietnic, co niedotrzymanych terminów. Dlatego tutaj przysięgam wywiązać się z każdej obietnicy, choć może nie koniecznie w terminie, bo jestem zodiakalnym Wodnikiem (wiem głupie tłumaczenie), ale Wodniki mają to do siebie, że szanują czas i ludzi, ale pomimo tego rzadko patrzą w kalendarz i na zegarek, dlatego nie dotrzymują terminów i spóźniają się na spotkania. Rzekomo taki jest urok tych "stworzeń", moim zdaniem to jednak przekleństwo, które ani trochę nie bywa urokliwe. 

Tak więc tych STAŁYCH CZYTELNIKÓW, dzięki, którym ta historia nie zakończyła się na 1-2 fragmentach proszę o to by przeczytali ją do końca, bo to ich komentarze dodawały sił by wstać godzinę wcześniej czy położyć się spać godzinę później i opublikować kolejny fragment. To było tworzone zawsze z myślą o nich, ich opiniach, ich zadowoleniu, dlatego nie mam serca ani ochoty im tego zabierać by za kilka czy kilkanaście miesięcy mogli sobie kupić wydanie nabyte w empiku czy w innej z księgarni. Taki układ byłby bezsensu. 

Teraz zwracam się do tych STAŁYCH i WYTRWAŁYCH CZYTELNIKÓW: Zaczęło się dla was, trwało dzięki wam i tylko z wami sięgnie epilogu. Ja sobie nie wyobrażam innej opcji, bo nie i już! Dlatego tych STAŁYCH CZYTELNIKÓW proszę byśmy zawarli z sobą niepisany pakt - wy pomożecie mi doprowadzić tę powieść do samego końca, a w zamian za to przeczytacie ją do samego końca. To będzie dość trudne zadanie, bo na tym blogu nie będą już tylko i wyłącznie pojawiać się kolejne rozdziały, ale także te poprzednie po korekcie, edycji, dopisaniu kilku zdań, czy nawet kilkunastu stron. Ja gdzieś tam wierzę, że dacie radę, wy dacie radę, a nie ja, bo ten blog to bardziej wasze dzieło niż moje. Już tłumaczę... gdybym pisała treść tego bloga na kartkach i zamykała w szufladzie, to szybko by mi się znudziło, a dzięki wam... wy byliście tym ogniem który podsycał i pchał do przodu, który dawał nadzieję, że warto. Ja sądzę, że szczególne podziękowania należą się czytelniczce o nicku Kailaa, za początkowe wypunktowywanie mi błędów - wreszcie będę miała możliwość z tego skorzystać i poprawić te błędy, tak więc wielkie dzięki. Teraz zarówno Kaile (nigdy nie wiem czy dobrze odmieniam), ale także STAŁYCH CZYTELNIKÓW, oraz tych INNYCH CHĘTNYCH DO POMOCY proszę o maila z adresem mailowym, na który mam wysłać zaproszenie do dalszej przygody... wspólnej pracy... może po prostu do poznania pełnej historii bohaterów fanfiction 50 twarzy Greya.

Pozdrawiam,
Sandra Magdalena Banasiak ;)

PS. e-maile proszę przysyłać na adres sandra.magdalena.banasiak@gmail.com w temacie wpisując po prostu "Grey", a w treści nie tylko swój adres mailowy, ale także nick z jakiego komentowaliście, bądź jeśli nie komentowaliście, a chcecie zacząć i pomóc, to nick z jakiego zamierzacie komentować. Ja na tym etapie jeszcze nikogo nie skreślam, bo blog nie jest na tyle popularny by zamykać do niego dostęp KAŻDEMU. Tak więc proszę o zastosowanie się do powyższych wytycznych. Jeszcze raz pozdrawiam i dziękuje.

Rozdział 3.1 - Krystian Grey popierdolony na milion pięćset sposobów

– To tylko jednorazowy seks – powtarzałam sobie. Jednorazowy… taa… akurat. Moja podświadomość właśnie wygięła usta wyrażając swoje wielkie niedowierzanie. Na Boga, moja podświadomość bywa bardziej sukowata niż moja matka. Pewnie nie uwierzycie, ale właśnie znajdowałam się w nauczycielskiej toalecie, siedziałam na zamkniętej muszli klozetowej i poprawiałam usta czerwoną szminką. Była to ulubiona szminka Krystiana Greya, mojego wychowawcy… ale pomińmy ten zbyteczny i niewdzięczny tytuł, bo nie oddaje on w pełni jego uroku.

wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział 2.9 - Dokończona bajka

Leżałam w łóżku Krystiana Greya! Sama w to nie wierzyłam. Jego szare oczy lśniły niczym gwiazdy nade mną, jego wargi znajdowały się kilka centymetrów od moich.
– Nie umiem się kochać – wypowiedział nagle z lekkim zażenowaniem. Uśmiechnęłam się i trąciłam jego klatkę dłonią. Był ode mnie sporo silniejszy, ale i tak zmiotło go na bok.
– Tak, wiem o tym. Pan się tylko pieprzy panie Grey, prawda? – zapytałam i dosiadłam go okrakiem, ale nie wsunęłam jeszcze jego penisa w głąb siebie.
– Ana, to nie…
– Co nie? – wyszeptałam tuż przy jego sutku. Językiem nakreśliłam aureolkę. – Nadal nie? – dopytywałam widząc jak zaciska szczęki.

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 2.8 - Nie odmówiłam

Nadeszła moja kolej na kulnięcie kostką. Wypadło sześć.
– Wychodzę! – wykrzyknęłam.
– Zaraz wypadnie tzy i znowu wrócisz na start – mówiła wesolutko Ania.
– Ja? Chyba żartujesz, ja mam szczęście – wyznałam i dumnie wystawiłam pionek na pole startu.
Następnie kostka wyrzuciła cztery i już miałam powiedzieć „a nie mówiłam”, gdy kulnął Krystian i wyrzucił sześć.
– Wyjdź sobie lepiej – zaproponowałam. W końcu miał jeszcze dwa pionki w tak zwanej rezerwie.
– Ale dlaczego? – dopytywał bezczelnie patrząc mi w oczy. Szedł po tych polach tym niebieskim bałwanem i dotarł aż do mnie. – No, to maleńka, buźki na pożegnanie i spylaj stąd. – No i mnie zdmuchnęło z planszy i znów byłam w rezerwie i znów się męczyłam by wyrzucić sześć.

wtorek, 4 lutego 2014

Wyjaśnienia

W związku z tym, że pojawiły się komentarze i maile, czy blog będzie kontynuowany, czy został przeniesiony na inny adres, postanowiłam zamieścić to wyjaśnienie.

Na początek to dziękuje wszystkim których ten blog zainteresował i którzy wytrwale klikają co jakiś czas "odśwież" z nadzieją, że pojawi się coś nowego.

A teraz wyjaśnienia:
Po pierwsze nie planuje zmiany adresu.
Po drugie nowa część się pojawi, taka dłuższa część nawet bo ona wiele wyjaśnia.
Po trzecie postaram się aktualizować regularnie, ale czasami to po prostu nie zależy ode mnie i tak jak w styczniu nie miałam ani chwili by tu zajrzeć. Niestety takie miesiące jak styczeń też się będą zdarzać. Po prostu są tygodnie że mam możliwość napisać nowy rozdział co dnia i miesiące gdy czasu na sen mi nie starcza.
Tak więc w związku z powyższym proszę wszystkich o wyrozumiałość, cierpliwość i zaglądanie, bo w najbliższym czasie pojawi się kolejny rozdział.